(Strona 2 z 2)
-
Płyta, dysk, czy co tam jeszcze, ale z zabezpieczeniem legalności, z powodu porażenia piorunem, który jakoś się dostał do komputera, pali się i nawet nie można złożyć reklamacji więc wędruje do kosza, a klient ma nielegalne oprogramowanie - uważa Joanna Zięba.
Z pewnością bardzo przysłuży się to "zwiększeniu" popularności legalnego oprogramowania giganta z Redmond. Niektórzy dilerzy znaleźli już zastosowanie dla tego typu "ułatwień". Jeden z nich, pragnący zachować anonimowość, zaproponował jedno z możliwych zastosowań naklejek w słowach: cyt. "niech Bill naklei sobie OEM na czoło".
W ujęciu innego - "komputer to nie samochód rajdowy a poza tym to ich naklejanie jest chyba kryptoreklamą". Są też inne opinie.
-
Naklejki nic nie zmienią. Klienci, którzy nie używają legalnego oprogramowania decydują się na to najczęściej z premedytacją. A poza tym wprowadzenie naklejek otwiera pole do popisu dla piratów mających dostęp do dobrej klasy sprzętu poligraficznego. Z doświadczenia wiem, że większość klientów nie zwróci uwagi na szczegóły naklejki i nie będzie potrafiła rozróżnić oryginału od podróbki. W zupełności będzie im wystarczyć to, że komputer będzie miał jakąkolwiek naklejkę. Może to ułatwić pracę nieuczciwym sprzedawcom i piratom - uważa Mariusz Trębacz, kierownik działu handlowego w koszalińskiej firmie P.W. Prima
Estetyka ważna rzecz
Nie wszyscy klienci życzą sobie, aby na ich wymarzonej maszynie widniała naklejka Microsoftu.
| Kiedy przyjdą do Ciebie |
| Z reguły tajny agent BSA rozpoczyna prowokacyjną rozmowę ze swoją ofiarą przez telefon lub w przychodząc do firmy. Rozmowa ma na celu sprawdzenie kwestii legalności sprzedawanego przez daną firmę oprogramowania. Pracownik BSA podaje się za klienta, który chce nabyć komputer z niekoniecznie legalnym oprogramowaniem. Pomyślny test, czyli odpowiedź odmowna na propozycję "klienta" kończy się gratulacjami, w drugim przypadku należy liczyć się z gruntowną kontrolą firmy. |
-
Są klienci, którzy absolutnie nie życzą sobie szpecenia komputera, szczególnie w przypadkach najnowszych obudów o futurystycznych kształtach i kolorach. Dlatego jak na razie pytamy klientów za każdym razem czy naklejać czy nie. Odpowiedź jest zazwyczaj przecząca - przekonuje Jarosław Szopa z firmy Rubikon.
Niektórym się podoba
Bywają również przychylne opinie o nowych zabezpieczeniach. Dorota Łuczyńska, koordynator Programów Wdrożeniowych w Datacom System stwierdziła, że ze znanych jej firmie opinii działów informatycznych przedsiębiorstw wynika, że nowy system jest pomocny w szybkim określeniu jakie oprogramowanie znajduje się na określonym komputerze.
| Produktów OEM Microsoftu w kanale dystrybucyjnym |
OEM - oprogramowanie przeznaczone do sprzedaży wyłącznie z nowym sprzętem komputerowym, a dokładnej z komputerem, płytą główną lub twardym dyskiem.
Drogi rozpowszechniania OEM'owych produktów Microsoftu:
- poprzez firmy OEM posiadające bezpośrednią umowę z Microsoft Licensing
Umowę taką posiada 5 firm w Polsce - Optimus, JTT Computer, NTT System, DTK Computer, Vobis
- dla wszystkich pozostałych producentów sprzętu komputerowego poprzez Autoryzowanych Dystrybutorów Produktów MS OEM ( w lewym, górnym rogu na okładce podręcznika znajduje się litera D)
Autoryzowanymi Dystrybutorami MS OEM są: ABC Data, Computer 2000, California Computer, Incom oraz TCH Components |
Jak stwierdził jeden z dilerów - "Zabezpieczenia Microsoftu są na poziomie i jak najbardziej chronią jego interesy. Ja również chroniłbym swój produkt na tyle, na ile mnie stać" - dodaje.
Piratom nie!
Z pewnością działania Microsoftu na rzecz walki z piractwem trzeba docenić, ale walka ta nie powinna powodować problemów dla potencjalnych klientów. Firma wprowadzając zabezpieczenia w postaci naklejek jeszcze raz udowodniła, że dzięki swojej monopolistycznej pozycji na rynku może dyktować swoje warunki klientom. Miejmy nadzieję, że niedługo zweryfikuje swoje poglądy i w obliczu rosnącej konkurencji darmowych rozwiązań jak Linux czy BeOS nieco spuści z tonu i przestanie grać rolę wielkiego łaskawcy wspaniałomyślnie udostępniającego licencję na użytkowanie swoich produktów nam biednym szaraczkom - użytkownikom. Jak uważają dilerzy - czas na prawdziwą konkurencję na rynku systemów operacyjnych, która "utemperuje nosa" Microsoftowi i na nowo przywróci prawidłowy porządek rzeczy i wiarę w słowa - "Klient nasz Pan".