(Strona 2 z 2)
W Sameksie mają też poważne problemy z dostawą z Alstora upgrade do oprogramowania do archiwizowania ARCserveIT.
Od Roberta Schaba ze spółki Orlan (dawniej BossCom) dowiedzieliśmy się, że kilkudniowe opóźnienia zdarzały się również w firmach AB oraz Pronox, które nie dostarczały na czas procesorów Celeron FCPGA 600 - 633.
- Kiedy zdecydowaliśmy się zamawiać sprzęt pod aktualne stany magazynowe, to okazało się, że przez trzy tygodnie ze względu na braki u dystrybutorów, nie mieliśmy co sprzedawać.
Dystrybutorzy, posiadający nierzadko 20-sto, a nawet 40-sto procentową marżę na sprowadzany sprzęt, mogliby mieć w magazynach zdecydowanie wyższe zapasy - uważa Sławomir Orłowski z firmy Awe.
Mirosław Horbaczewski z Info-Tour Poznań w kontekście jego problemów z dostawcami stwierdził: - O dystrybutorach może nie będę wspominał, żeby nie psuć sobie układów.
Niektórzy reselerzy zauważali, że najbardziej paradoksalna sytuacja powstaje wtedy, gdy z powodu braków w magazynie "głównego" dystrybutora z którym się współpracuje, trzeba towar zamawiać w innej firmie. W takim przypadku spada wysokość zakupów robionych u danego dystrybutora, co w konsekwencji może prowadzić do utraty osiąganej miesiącami grupy cenowej, przekładającej się na wysokość rabatów i terminów płatności.
Mały miś, duży miś
Z naszego sondażu wynika, że pod względem dostępności towarów w najgorszej sytuacji są mali resellerzy.
- Małe misie, czyli niewielkie firmy mają zawsze i będą mieć problemy z dostępnością. Silne, duże firmy, które dobrze płacą zawsze mają pierwszeństwo przy kupowaniu najbardziej poszukiwanych produktów. Znam obie wersje. Kiedyś byliśmy małą firmą, teraz nieco większą, z obrotem rocznym na poziomie 40 milionów złotych - mówi Wojciech Buczkowski z firmy Komputronik.
Małe przedsiębiorstwa mają poważne problemy, ponieważ aby zabezpieczyć się przed brakami, należy zrobić zapas najbardziej deficytowych produktów, a to wiąże się z koniecznością wydania dużej sumy pieniędzy, których te przedsiębiorstwa po prostu nie mają.
Bez wróżki ani rusz
Resellerzy narzekali również na zasady, jakie są im narzucane przez dostawców przy zamawianiu towaru. Najwięcej pretensji zgłaszano pod adresem dystrybutorów, którzy żądają aby ich odbiorcy deklarowali na długo przed złożeniem zamówienia, co i w jakiej ilości życzyliby sobie otrzymać.
- W okresie "żniw" informatycznych, które właśnie się rozpoczynają i potrwają do około 15 lutego, dystrybutorzy, np. POLHIT Warszawa - inkasenckie zestawy komputerowe już dziś chcą wiedzieć, ile i jakiego sprzętu komputerowego będziemy w danym okresie potrzebować. Ta deklaracja jest zobowiązująca, zaś w praktyce trudno jest przewidzieć realne zapotrzebowanie klientów na sprzęt - zamówić trzydzieści, czy też sto zestawów komputerowych? Przydałaby się dobra wróżka - ubolewa Sławomir Orłowski.
Orłowski radzi kolegom z branży, aby kierowali się zasadą zamawiania o dwadzieścia procent sprzętu więcej niż w roku poprzednim. Jednocześnie zwraca uwagę na to, że w takim przypadku zawsze istnieje niebezpieczeństwo drastycznego spadku cen, a wtedy można zostać z dużą ilością produktów w magazynie, na który w żaden sposób zarobić się nie da.
Zrelaksowany handlowiec
Wiele osób, z którymi się kontaktowaliśmy podejrzewa, że nie wszyscy dystrybutorzy prowadzą czystą grę. Sądzą, że towar jest tylko dla tych firm, które z rożnych względów przynoszą dostawcy większe profity. Do tego dochodzi jeszcze poczucie ponoszenia kary za wypracowaną wcześniej wysoką pozycję.
- Najbardziej denerwującą sprawą jest sytuacja kiedy zamawiam produkt, handlowiec obiecuje, że już za chwilę wystawi fakturę, bo w danym momencie jest bardzo zajęty, a kiedy kurier dostarcza paczkę okazuje się, że zamawianego towaru nie ma. Telefon do dystrybutora i handlowiec z relaksem mówi że nie ma towaru. Mam zawsze wrażenie, że to co zamówiłem sprzedał innej firmie za większe pieniążki, ponieważ mamy spore upusty. Jeżeli jeszcze handlowiec ma premię liczoną od obrotu i wypracowanej marży to w jego interesie jest sprzedać jak najdrożej. To jest chora sytuacja, którą najwyraźniej widać w czwartym kwartale, kiedy to dochodzą coroczne braki towarów - opowiada o swoich doświadczeniach Maciej Banasik z firmy Banasek.
Kondycja producenta
Wydawać by się mogło, że panaceum na problemy z dostępnością towarów u dystrybutorów powinna być bezpośrednia współpraca z producentami. Czasami takie rozwiązanie przynosi pozytywne skutki, jednak nie zawsze.
- Pakiety dostępne są od przysłowiowej ręki, gdyż zaopatrujemy się w nie bezpośrednio u producentów - wyjaśnia Grzegorz Jackiewicz z firmy Yaca, która zajmuje się przede wszystkim sprzedażą oprogramowania księgowego.
Niestety często zdarza się, że danego towaru nie można dostać zarówno u dystrybutora jak i u producenta.
- Braki te są na ogół związane z kondycją określonego producenta - wyjaśnia Małgorzata Stefańczyk z przedsiębiorstwa e-comp.
Gromy nie na wszystkich
W trakcie przeprowadzania przez nas sondy nie na wszystkich dystrybutorów sypały się gromy. Nasi rozmówcy podawali przykłady firm, w których nie napotykają na większe problemy związane z dostarczaniem zamawianego towaru.
Jedną z takich firm jest D&D z Gliwic, gdzie Grzegorz Jackiewicz nigdy nie miał żadnych problemów z dostawami drukarek atramentowych Canona oraz drukarek laserowych Brother. Natomiast Robert Schab, kiedy miał kłopoty z zakupem procesorów Celeron u jednego z dystrybutorów, zwrócił się do ABC Data i dostał je tam od ręki. Z kolei Bartłomiej Kossek chwali Techmex za dostępność produktów Toshiby (wyłącznego dystrybutora tej marki w Polsce - red.).